A to już zapowiedż świeżego anime zapowiedzianego na połowę kwietnia:
niedziela, 5 kwietnia 2015
Ninja Scroll 2 Teaser Trailer
Chyba nie trzeba tego przedstawiać:
News lekko spóżniony, ale nie przeglądam zbytnio anime.jubei wraca po 20 latach!!!
News lekko spóżniony, ale nie przeglądam zbytnio anime.jubei wraca po 20 latach!!!
niedziela, 23 lutego 2014
Mittei - Samurai Secret Agent 1983
Jakiś czas temu przeczytałem, że japońscy twórcy filmów dużo czerpali z filmów zachodnich inspirując się znanymi produkcjami (pisałem jakś czas temu o filmie, który oparł schemat na filmach westernowych).Nie piszę tu filmów - kalek, ale Tym razem jest podobnie - "Mittei" jest kopią amerykanskiego filmu akcji, ale jest ona umieszczona w czasach samurajów. Od razu zaświadczam, że nie jestem przeciwny takim wybiegom, ponieważ najważniejszy jest scenariusz i gra aktorska. "Samurai secret agent" jest filmem wyprodukowanym przez Mifune productions, które miało na swoim koncie sporo niezłych filmów.Ten akurat został nakręcony na potrzeby telewizji przez co ma on specyficzny klimat, jest kręcony inną niż zazwyczaj kamerą.
Schemat filmu jest taki - osobnik odsunięty od społeczności ma za zadanie odbić dwie osoby, w tym ludwisarza, który jest istotną postacią w konflikcie pomiędzy szogunem a dwoma współpracującymi ze sobą klanami Owari i Takamatsu. Jest on przymuszony do nadzoru projektu odlewu większej ilości armat, które póżniej będą miały przysłużyć się do wygrania konfliktu.Mittei ( tak zowie się główny bohater ) jest wyszkolonym samurajem, wyczuwa pismo nosem i wie gdzie potencjalny wróg może się czaić. Do pomocy ma dwóch apsztyfikantów, którzy dzięki swym umiejętnościom będą pomocną dłonią podczas odbicia i ucieczki porwanych.Film jest przeplatany pobocznymi wątkami typu miłość kobiety do naszego agenta, ale w niczym to nie przeszkadza, film ogląda się z ochotą. Jeśli chodzi o aspekt walki to jest tu nieżle, są tu nieoczekiwane pojedynki , jacyś nindża itd. Pierwsza walka wyszła lekko pokracznie, ale póżniej było OK. Ostatnia walka z bosem jest ciekawa, chociaż czasami zasłaniają nam widok belki i trochę to rozprasza.
Bardzo przyjemny film,nie jest wymiataczem z pierwszej ligi, ale nie nudzi i to według mnie jest zaletą tego filmu, który jak wszcześniej pisałem jest produkcją telewizyjną, czyli z mniejszym budżetem i rozmachem. Trochę brakuje mi ostzrejszych walk, ale nie czuję niedosytu. Miły film od oglądnięcia z browarkiem w dłoni.Polecam i informuję, że film ma hardsuby po angielsku, a jakość jest spoko.
Schemat filmu jest taki - osobnik odsunięty od społeczności ma za zadanie odbić dwie osoby, w tym ludwisarza, który jest istotną postacią w konflikcie pomiędzy szogunem a dwoma współpracującymi ze sobą klanami Owari i Takamatsu. Jest on przymuszony do nadzoru projektu odlewu większej ilości armat, które póżniej będą miały przysłużyć się do wygrania konfliktu.Mittei ( tak zowie się główny bohater ) jest wyszkolonym samurajem, wyczuwa pismo nosem i wie gdzie potencjalny wróg może się czaić. Do pomocy ma dwóch apsztyfikantów, którzy dzięki swym umiejętnościom będą pomocną dłonią podczas odbicia i ucieczki porwanych.Film jest przeplatany pobocznymi wątkami typu miłość kobiety do naszego agenta, ale w niczym to nie przeszkadza, film ogląda się z ochotą. Jeśli chodzi o aspekt walki to jest tu nieżle, są tu nieoczekiwane pojedynki , jacyś nindża itd. Pierwsza walka wyszła lekko pokracznie, ale póżniej było OK. Ostatnia walka z bosem jest ciekawa, chociaż czasami zasłaniają nam widok belki i trochę to rozprasza.
Bardzo przyjemny film,nie jest wymiataczem z pierwszej ligi, ale nie nudzi i to według mnie jest zaletą tego filmu, który jak wszcześniej pisałem jest produkcją telewizyjną, czyli z mniejszym budżetem i rozmachem. Trochę brakuje mi ostzrejszych walk, ale nie czuję niedosytu. Miły film od oglądnięcia z browarkiem w dłoni.Polecam i informuję, że film ma hardsuby po angielsku, a jakość jest spoko.
niedziela, 2 lutego 2014
Saito Dosan rage of power - Sengoku Ranse no Abarenbo Saito Dosan 1991
Dawno już nie oglądałem filmu spod znaku jidaigeki, który trwał ponad cztery godziny!Są seriale tasiemce, które niekiedy przynudzają totalnie ,ale oglądając te monstrum filmowe nie nudziłem się prawie wcale.Jest jeszcze kilka produkcji,które trwają ponad trzy godziny ( "Gonza the spearman"), lecz "Saito" jest mistrzem czasu projekcji. Tak jak pisałem "Saito" nie nudzi,lecz nie jest to mega krwawy i pełen akcji film.Oczywiście pojedynki są tutaj częste, lecz liczba ich jest wyważona i akcja filmu przeplata się różnymi wątkami.Przystąpię teraz do opisu akcji i ogólnych wrażeń.
Trzeba zacząć od tego, że film jest oparty na historycznej postaci Saito Dosan vel Żmija a akcja rozgrywa się w okresie Sengoku Jidai (walk klanów). Film pokazuje nam żywot samuraja z niskiej klasy, który postanawia opuścić mury klasztoru i zawojować całą ówczesną Japonię. Krok po kroku dąży do tego, pokonując niższe szczeble zależności społecznej,czyli w skrócie pisząc - wchodzi w układy małżeńsko - polityczne z ludżmi z wyższych sfer, samemu będąc rozpoznawanym jako "tylko" bogaty kupiec. Jego umiejętności wykraczają poza sferę handlową,Saito potrafi dzielnie walczyć,co uświadczymy wiele razy, zna on także bardzo dobrze maniery i etykietę dworską. Zadziwia on także umiejętnością tańca,lecz najbardziej będzie znany jako Żmija, dzięki swoim wrodzonym talentom strategicznym.Film jest długi, lecz tylko raz przewinąłem fragment ,ponieważ był nudny. Oprócz wspaniałych pojedynków w filmie ,ujrzymy życie dworskie, gdzie zainteresowała mnie jedna sprawa dotycząca pozycji kobiet w wyższych sferach. Otóż każda kobieta naszego bohatera nie miała w zasadzie nic do gadania, jeśli chodziło o jej zdanie i przyszłość. Dosan traktował je jako materiał rozrodczy. Swoją pierwszą żonę pozostawił na samotne życie bez niego wiedząc co on tam gdzieś daleko wyprawia z innymi nałożnicami. Przyjęła to na klatę i pogodziła się z losem...
Reasumując, film jest dobry,długi,ciekawy,szybki,itd., itd.Przez cały film miałem pewne dziwne uczucie, że coś musi się stać w końcu z naszym bohaterem.Czekałem na zwrotny moment, kiedy stanie się coś zaskakującego .Nie, w tym filmie jest on ukazany jako osoba, która prze poprzez zawirowania polityczne bez żadnych przeszkód do swojego upragnionego celu. Trochę to dziwne i zarazem inne.Polecam film ze szczerością,nie wiele mamy takich filmów i jest to jeden z powodów do włączenia tego 4-ro godzinnego filmu.
Trzeba zacząć od tego, że film jest oparty na historycznej postaci Saito Dosan vel Żmija a akcja rozgrywa się w okresie Sengoku Jidai (walk klanów). Film pokazuje nam żywot samuraja z niskiej klasy, który postanawia opuścić mury klasztoru i zawojować całą ówczesną Japonię. Krok po kroku dąży do tego, pokonując niższe szczeble zależności społecznej,czyli w skrócie pisząc - wchodzi w układy małżeńsko - polityczne z ludżmi z wyższych sfer, samemu będąc rozpoznawanym jako "tylko" bogaty kupiec. Jego umiejętności wykraczają poza sferę handlową,Saito potrafi dzielnie walczyć,co uświadczymy wiele razy, zna on także bardzo dobrze maniery i etykietę dworską. Zadziwia on także umiejętnością tańca,lecz najbardziej będzie znany jako Żmija, dzięki swoim wrodzonym talentom strategicznym.Film jest długi, lecz tylko raz przewinąłem fragment ,ponieważ był nudny. Oprócz wspaniałych pojedynków w filmie ,ujrzymy życie dworskie, gdzie zainteresowała mnie jedna sprawa dotycząca pozycji kobiet w wyższych sferach. Otóż każda kobieta naszego bohatera nie miała w zasadzie nic do gadania, jeśli chodziło o jej zdanie i przyszłość. Dosan traktował je jako materiał rozrodczy. Swoją pierwszą żonę pozostawił na samotne życie bez niego wiedząc co on tam gdzieś daleko wyprawia z innymi nałożnicami. Przyjęła to na klatę i pogodziła się z losem...
Reasumując, film jest dobry,długi,ciekawy,szybki,itd., itd.Przez cały film miałem pewne dziwne uczucie, że coś musi się stać w końcu z naszym bohaterem.Czekałem na zwrotny moment, kiedy stanie się coś zaskakującego .Nie, w tym filmie jest on ukazany jako osoba, która prze poprzez zawirowania polityczne bez żadnych przeszkód do swojego upragnionego celu. Trochę to dziwne i zarazem inne.Polecam film ze szczerością,nie wiele mamy takich filmów i jest to jeden z powodów do włączenia tego 4-ro godzinnego filmu.
poniedziałek, 2 grudnia 2013
wtorek, 29 października 2013
Duel to the Death 1983
Uwielbiam wracać do produkcji,które mógłbym ogladać do bólu.Jednym z takich klasyków jest "Duel to the death".Film ten różni się od reszty tym,że nie jest japoński, lecz chiński.Nasi mali,żółci bracia ,którzy pasjonują się podrabianiem wszystkiego co jest możliwe, stworzyli film,który zawiera w sobie potężną dawkę ekstazy dla mych oczu.Fajerwerki akcji,walk i gry aktorskiej (na niskim poziomie,lecz śmiesznym ) są mocnym argumentem ,który może być użyty w twierdzeniu, że film ten jest kwintesencją staroszkolnych filmów walki.
Nie jest to kolejny sztampowy film ze stajni braci Shaw,lecz wyjątkowy, ponieważ występuje tu postać japonczyka i jest przedstawiona w dobrym świetle.Odwieczne animozje pomiędzy Chinami a Japonią są przedstawione tu bardzo pobieżnie,są tłem.W tym filmie przewodzi jeden temat: poświęcenie.Nie będę wnikał w szczegóły, ponieważ chcialbym skupić się na czymś milszym dla oka.A są to wojownicy nindża.I to w różnych postaciach,w zasadzie każdy rodzaj nindży tutaj występuje: nindża latający, nindża gigiant ,a zarazem transformer,nindża znikający,nindża kret,nindża bomba,itd.,itd.Jednym słowem: masakra.Kiedy wiele lat temu ogladałem ten film z kumplem wiedziałem,że będziemy do niego wracać wiele razy.Są tu także inne sceny,które zapamiętuje się na całe życie: odbijanie się w locie od własnego miecza by dalej wylądować,pojedynki pomiędzy dwoma głównymi bohaterami,a szczególnie ten ostatni to mistrzostwo.
Oglądając "Kill Billa" można odnieść głębokie wrażenie, że reżyser zaczerpnął kilka motywów z opisywanego przeze mnie tu filmu.Jest kilka scenek, które przypominają skąd Tarantino czerpał natchnienie.A miał z czego, ponieważ film ten jest kwintesencją filmu akcji z nindżami.Póżniej to były już tylko amerykańskie gnioty, które są parodią azjatyckich produkcji.I raczej już nie zanosi się na powrót tamtych klimatów, choć gdzieś wyczytałem, że Lone Wolfa mają kręcić od nowa.Traktuję to jako plotkę,więc pozostaje mi tylko oglądać co jakiś czas takie smakołyki jak "Duel...".Polecam gorąco!!! \
Nie jest to kolejny sztampowy film ze stajni braci Shaw,lecz wyjątkowy, ponieważ występuje tu postać japonczyka i jest przedstawiona w dobrym świetle.Odwieczne animozje pomiędzy Chinami a Japonią są przedstawione tu bardzo pobieżnie,są tłem.W tym filmie przewodzi jeden temat: poświęcenie.Nie będę wnikał w szczegóły, ponieważ chcialbym skupić się na czymś milszym dla oka.A są to wojownicy nindża.I to w różnych postaciach,w zasadzie każdy rodzaj nindży tutaj występuje: nindża latający, nindża gigiant ,a zarazem transformer,nindża znikający,nindża kret,nindża bomba,itd.,itd.Jednym słowem: masakra.Kiedy wiele lat temu ogladałem ten film z kumplem wiedziałem,że będziemy do niego wracać wiele razy.Są tu także inne sceny,które zapamiętuje się na całe życie: odbijanie się w locie od własnego miecza by dalej wylądować,pojedynki pomiędzy dwoma głównymi bohaterami,a szczególnie ten ostatni to mistrzostwo.
Oglądając "Kill Billa" można odnieść głębokie wrażenie, że reżyser zaczerpnął kilka motywów z opisywanego przeze mnie tu filmu.Jest kilka scenek, które przypominają skąd Tarantino czerpał natchnienie.A miał z czego, ponieważ film ten jest kwintesencją filmu akcji z nindżami.Póżniej to były już tylko amerykańskie gnioty, które są parodią azjatyckich produkcji.I raczej już nie zanosi się na powrót tamtych klimatów, choć gdzieś wyczytałem, że Lone Wolfa mają kręcić od nowa.Traktuję to jako plotkę,więc pozostaje mi tylko oglądać co jakiś czas takie smakołyki jak "Duel...".Polecam gorąco!!! \
sobota, 7 września 2013
Trailery klasyków
Zapraszam do przeglądnięcia kilku wybranych przeze mnie zwiastunów.Myślę, że są wyśmienite.Oczywiście są w wersji oryginalnej, po japońsku:)
czwartek, 25 lipca 2013
47 Ronin - pierwszy trailer !!!!
Po wielu miesiącach oczekiwania na jakiekolwiek wieści dotyczące nowego filmu z Keanu Reaves'em w roli głównej wreszcie doczekałem się.W grudniu tego roku będzie premiera filmu "47 Ronin" a sama produkcja zapowiada się dziarsko.Akcja przez duże A!Potwory,walki,intrygi - to wszystko będzie już dostępne w grudniu 25.Poniżej zwiastun:
sobota, 29 czerwca 2013
The last ronin - Saigo no Chûshingura 2010
Większość moich poprzednich wpisów dotyczyła filmów ,lub anime , w których główny nacisk był na pokaz walki,fechtunku, czy innych wygibasów.Teraz uderzę w inną strunę - przedstawiam film,który nie ma nic wspólnego z bijatyką,natomiast skupia się na ukazaniu ludzkich uczuć takich jak miłość,przywiązanie.Gdy film ten zawędrował pod moja strzechę, spodziewałem się dobrej akcji na co mógł wskazywać sam tytuł.Film ten jest prostą historią, w której na pierwszy plan wyróżnia się sprzeczność uczuć skierowanych pomiędzy Magozaemonem a Yu,jedyną spadkobierczynią Yoshio Oishi, sławnego samuraja,który dowodził grupą 47 innych roninów.O tych ostatnich powstało kilka produkcji,więc nie będę rozpisywał się na ten temat.Zresztą powstaje w ślimaczym tempie adaptacja tej historii pod wodzą Keanu Reeves'a.Ma niby ukazać się w tym roku(taaaa,już miał ukazać się w zeszłym:).
Fabuła jest prosta,nie ma co się zbytnio rozpisywać.Po przedstawieniu wszystkich głównych postaci w tym filmie w zasadzie nic się nie dzieje,co miałoby istotny wpływ na tempo i wszelakie zwroty sytuacji.Przez pewien czas czekałem na to coś,na moment,który by przyspieszył bicie serca, niekoniecznie rozlew krwi,ale coś co dało by kopa akcji.Po jakimś czasie spasowałem i stwierdziłem,że nie tędy droga do zrozumienia tego filmu.Esencją są tu emocje naszych bohaterów i bardzo dobrej jakości muzyka - pierwsza klasa.Jedyny moment,kiedy ziewnąłem to sama scena ślubu,lecz szybko ją przewinąłem.
Polecam ten film osobom,które lubią wolne tempo w filmie,bez sieczki mieczem i darcia ryja przez rannych.Tu trzeba skupić się na uczuciach targających naszych bohaterów.Jest też sporo scen,gdzie fan japońskiej kultury uzna za ciekawe,czyli wszelakie obrządki,maniery samurajskie,itp.
Jeszcze raz polecam muzykę,także ujęcia kamery są godne uwagi.Koji Yakusho,czyli w filmie Magoza, jest bardzo dobrym aktorem,co może poświadczyć długa lista filmów klasy AAA ,w których grał role: 'Hara-Kiri', 'Memoirs of a geisha', czy 'Dora heita'.
Fabuła jest prosta,nie ma co się zbytnio rozpisywać.Po przedstawieniu wszystkich głównych postaci w tym filmie w zasadzie nic się nie dzieje,co miałoby istotny wpływ na tempo i wszelakie zwroty sytuacji.Przez pewien czas czekałem na to coś,na moment,który by przyspieszył bicie serca, niekoniecznie rozlew krwi,ale coś co dało by kopa akcji.Po jakimś czasie spasowałem i stwierdziłem,że nie tędy droga do zrozumienia tego filmu.Esencją są tu emocje naszych bohaterów i bardzo dobrej jakości muzyka - pierwsza klasa.Jedyny moment,kiedy ziewnąłem to sama scena ślubu,lecz szybko ją przewinąłem.
Polecam ten film osobom,które lubią wolne tempo w filmie,bez sieczki mieczem i darcia ryja przez rannych.Tu trzeba skupić się na uczuciach targających naszych bohaterów.Jest też sporo scen,gdzie fan japońskiej kultury uzna za ciekawe,czyli wszelakie obrządki,maniery samurajskie,itp.
Jeszcze raz polecam muzykę,także ujęcia kamery są godne uwagi.Koji Yakusho,czyli w filmie Magoza, jest bardzo dobrym aktorem,co może poświadczyć długa lista filmów klasy AAA ,w których grał role: 'Hara-Kiri', 'Memoirs of a geisha', czy 'Dora heita'.
wtorek, 7 maja 2013
Ninjitsu - Yagyu bugeicho 1958
Odkładałem ten film na póżniej,ponieważ zraziłem się jego wiekiem,przecież 1958 był już wieki temu...Obawiałem się drewnianej gry aktorskiej,słabych efektów i fabuły.Po obejżeniu kilkunastu minut wrażenie to pozostało,lecz były momenty ciekawe.Po jakimś czasie stwierdziłem ,że film ten nie jest taki badziewny.Fakt, efekty są słabo mówiąc badziewne,lecz fabuła była już intrygująca.Pojawia się tu klan Yagyu,nie mogło zabraknąć tu Jubeia.Z tym Jubeiem to jest tu trochę dziwna historia.Otóż wyglada on na zapasionego rzeżnika z jednym okiem, co przeczy kanonowi wyglądu tegóż osobnika w póżniejszych produkcjach (vide Sonny Chiba).Z drugiej strony klan Yagyu jest tu ukazany w dwojaki sposób.Z jednej strony są wierni jak pies swym zasadom,z drugiej strony mordują i palą gdzie się da.jest to pierwszy film , gdzie klan ten jest postawiony w takim świetle.Walki stoją tu na średnim poziomie,żeby nie powiedzieć słabym.Co to znaczy?A to ,że dżwięki walki przypominają okładanie się cepami.Film ten mógłbym nazwać gniotem, lecz trzeba stwierdzić, że film ten został zrobiony w innych czasach,nie było wtedy takich możłiwości wizualno - dżwiękowych,szkoła aktorska inaczej kazała grać,itd. Film ten napewno stworzył podwaliny pod przyszłe pokolenia filmów samurajskich,a gra Mifune jest jak zawsze taka sama, czyli dobra.Jego specyficzny styl ukazywania swych emocji można i tutaj zaobserwować na każdym kroku.
Historia kręci się wokół trzech tajemnych skroli,które zostały schowane przez klan Yagyu.Ich zawartość jest utajniona,ponieważ doszłoby do kompromitacji wyższych sfer, a to nawet do wojny domowej.Tasaburo (Toshiro Mifune), nindża z klanu Kage ma za zadanie odzyskać jeden skrol ,który przypadkowo zostal przejęty przez księżniczkę Yuhime z upadłego klanu Ryuzoji. Jako nindża nie ma prawa oceniać swych poczynań,ma wykonywać je bez żadnego 'ale'.jego zadaniem jest odzyskanie zwoju od księżniczki,nie ważne jakim sposobem,nawet kosztem życia jej i jej kompanów,którzy defacto prowadzą spokojny tryb życia na wsi.Niestety tasaburo zakochuje się w Yu i zaczyna działać według swoich planów.Jego brat,także nindża jest wysłany do Edo na przeszpiegi.Księżniczka i jej wierni podwładni nie oddają zwoju, lecz wyruszają w drogę ,by oddać go reprezentantom klanu Yagyu myśląc, że oni pomogą odrestaurować ich klan.Tu srogo się zawiodą,będzie płynąć krew potokami i cały plan weżmie w łeb.
Wiele scen jest kręconych w studio i jest to widoczne gołym okiem.Na początku irytowało mnie to,ale z czasem przywykłem do tego.Pojedynki są drewniane,jakby okładali się kijkami,a wiele scen 'mówionych' jest sztucznych do bólu.Lecz film ten ma nawet ciekawa fabułę co zarazem przyćmiewa wszystkie niedociągnięcia,jeśli przyjmiemy ,że film ten jest takim 'dziadeczkiem'' wśród filmów samurajskich.Na szczęście film jest kolorowy z napisami angielskimi co jest bardzo ważną informacją.W większości filmy czarno białe odkładane są przeze mnie na najwyższą półkę i zapominam o nich.Film jest dostępny w sieci,trochę waży,ale polecam go.Za jakiś czas wrócę do naszych bohaterów recenzując część drugą.
Historia kręci się wokół trzech tajemnych skroli,które zostały schowane przez klan Yagyu.Ich zawartość jest utajniona,ponieważ doszłoby do kompromitacji wyższych sfer, a to nawet do wojny domowej.Tasaburo (Toshiro Mifune), nindża z klanu Kage ma za zadanie odzyskać jeden skrol ,który przypadkowo zostal przejęty przez księżniczkę Yuhime z upadłego klanu Ryuzoji. Jako nindża nie ma prawa oceniać swych poczynań,ma wykonywać je bez żadnego 'ale'.jego zadaniem jest odzyskanie zwoju od księżniczki,nie ważne jakim sposobem,nawet kosztem życia jej i jej kompanów,którzy defacto prowadzą spokojny tryb życia na wsi.Niestety tasaburo zakochuje się w Yu i zaczyna działać według swoich planów.Jego brat,także nindża jest wysłany do Edo na przeszpiegi.Księżniczka i jej wierni podwładni nie oddają zwoju, lecz wyruszają w drogę ,by oddać go reprezentantom klanu Yagyu myśląc, że oni pomogą odrestaurować ich klan.Tu srogo się zawiodą,będzie płynąć krew potokami i cały plan weżmie w łeb.
Wiele scen jest kręconych w studio i jest to widoczne gołym okiem.Na początku irytowało mnie to,ale z czasem przywykłem do tego.Pojedynki są drewniane,jakby okładali się kijkami,a wiele scen 'mówionych' jest sztucznych do bólu.Lecz film ten ma nawet ciekawa fabułę co zarazem przyćmiewa wszystkie niedociągnięcia,jeśli przyjmiemy ,że film ten jest takim 'dziadeczkiem'' wśród filmów samurajskich.Na szczęście film jest kolorowy z napisami angielskimi co jest bardzo ważną informacją.W większości filmy czarno białe odkładane są przeze mnie na najwyższą półkę i zapominam o nich.Film jest dostępny w sieci,trochę waży,ale polecam go.Za jakiś czas wrócę do naszych bohaterów recenzując część drugą.
czwartek, 4 kwietnia 2013
Sure death revenge - Hissatsu 4: Urami harashimasu 1987
Tym razem na ruszt wpadł film upamiętniający 19. rocznicę powstania serialu Hissatsu.Jidaigeki opowiada o grupie płatnych morderców działających w dobrej sprawie,coś jak mini serial pt.:"Baian".Każdy film oparty na tej serii był kręcony przez innych reżyserów.Posiadam w swojej kolekcji część drugą,ale jest tak słaba,że nie warto o niej pisać.Czwarta część natomiast jest całkiem dobrą robotą,choć nie brak jej kilku potknięć.Jest tu dużo nawiązań do spaghetti westernów,zaczynając od muzyki - meksykanskie klimaciki,trąbki i te tematy.Dalej - część fabuły jest odzwierciedleniem tej westernowej,czyli grupka ludzi mści się na bandzie będącej na usługach niecnych ludzi z wyższych sfer.Sceny z opustoszałą wioską, gdzie wiejący wiatr popycha zeschnięte liście i krzaki też daje wiele do myślenia.Można wymieniać jeszcze więcej podobieństw to westernów,ale stanę na wyżej wymienionych.Sam film został nakręcony przez sławnego Kinji Fukasaku,co może być dobrą zachętą do obejrzenia tego film.Ja właśnie poszedłem tym tropem i nie zawiodłem się.Jest sporo akcji,zakręconej fabuły,lecz według mnie brakuje jej ostatnich szlifów,ponieważ jest ona za prosta.Ale to jest oczywiście moje zdanie,innym widzom może przypaść do gustu.Nie można także zapomnieć o roli Sonnego Chiby,gdzie gra rolę asasyna, który działa z parą dzieci.
Mondo Nakamura jest urzędnikiem, który stara się wyglądać na lekko ciapowatego pracownika.Jednakże splot wydarzeń spowoduje, że jego drugie wcielenie ,czyli asasyna weżmie górą.Morderstwo jego lorda spowoduje obniżkę płacy i pogardę ze strony nowego pana.Niedługo po przybyciu lorda, grupa jego płatnych opryszków najeżdża pobliską wioskę,gdzie ginie jeden ze starszyzny.Wieśniacy burzą się,jest pełno w nich nienawiści do panującego.Nakamura znajduje szurikena w nodze zdechłego konia, który był sprawcą śmierci dziadeczka ratującego dziecko.To sprawia, że wszczyna małe śledztwo i idzie z tą informacją do nowego zarządcy - młodego Okudy,byłego pazia i geja.Ten zaś tajemniczo zakańcza śledztwo dając Mondo do zrozumienia ,żeby nie wtykał nosa w nie swoje sprawy.
Film jest nawet ciekawy,wieje czasami nudą.ale suma sumarum jest to dobra produkcja.gra aktorska jest przyzwoita,muzyka może zdziwić oglądającego,ponieważ nie są to japońskie melodie,a westernowe.Końcówka filmu jest także ciekawa - dużo pojedynków i ogólnie sporo akcji.Polecam i poniżej zamieszczam film z dubbingiem.
Mondo Nakamura jest urzędnikiem, który stara się wyglądać na lekko ciapowatego pracownika.Jednakże splot wydarzeń spowoduje, że jego drugie wcielenie ,czyli asasyna weżmie górą.Morderstwo jego lorda spowoduje obniżkę płacy i pogardę ze strony nowego pana.Niedługo po przybyciu lorda, grupa jego płatnych opryszków najeżdża pobliską wioskę,gdzie ginie jeden ze starszyzny.Wieśniacy burzą się,jest pełno w nich nienawiści do panującego.Nakamura znajduje szurikena w nodze zdechłego konia, który był sprawcą śmierci dziadeczka ratującego dziecko.To sprawia, że wszczyna małe śledztwo i idzie z tą informacją do nowego zarządcy - młodego Okudy,byłego pazia i geja.Ten zaś tajemniczo zakańcza śledztwo dając Mondo do zrozumienia ,żeby nie wtykał nosa w nie swoje sprawy.
Film jest nawet ciekawy,wieje czasami nudą.ale suma sumarum jest to dobra produkcja.gra aktorska jest przyzwoita,muzyka może zdziwić oglądającego,ponieważ nie są to japońskie melodie,a westernowe.Końcówka filmu jest także ciekawa - dużo pojedynków i ogólnie sporo akcji.Polecam i poniżej zamieszczam film z dubbingiem.
czwartek, 28 lutego 2013
The third contest - Mondonosuke sanban-shobu 1965
Nie wiem czemu, ale ostatnio oglądam tylko przeciętne filmy samurajskie,których nawet nie warto przedstawiać na kartach tego blogu.Raczej nie jest to fatum,tylko z obowiązku recenzenta muszę je obaczyć.Długo nie pisałem,ale byłem czynny,czyli oglądałem to i owo,ale uwierzcie mi - były to gnioty albo typowe historyczne produkcje,które są strasznie monotonne i usypiające.A takich filmów nie będę recenzował.Dzisiaj na ruszt wrzucam film "The third contest" Tetsui Yamauchi a główną rolę gra Okawa Hashizo, aktor znany z takich produkcji jak "Brutal story at the end of Tokugawa shogunate" (film ten niedługo zrecenzuję)."The third contest" jest kolorowym filmem, który przedstawia mało skomplikowaną historię samuraja na wygnaniu.Ot, młodzik zabujał się w pannie i niefortunnie został za to ukarany.Ja rozumiem prostotę takich filmów,ale nie z roku 65,gdzie chambara dopiero co byla w powijakach,pisarze dopiero co odkrywali światu historie samotnych roninów,złych i zboczonych opryszków,którzy świstają swymi mieczami jak dyrygent pałeczką.Nie jest ten film do końca skopany, są ciekawe momenty,ale i tak na wierzch wychodzi prostota scenariusza.
Mlody Mondo, po wdaniu się w pojedynek z koleżkami z innej szkoły fechtunku, zostaje wywalony przez swojego nauczyciela.Mondo jest dobrze zapowiadającym się uczniem,co nie przeszkadza jego sensejowi w pozbyciu sie jego.Zasady to zasady,trzeba się ich trzymać.Młodzian nasz szkoli się zaocznie u innego.Pewnej nocy ma sen ,że jego sensej umiera.wyrusza więc szybko do Edo i okazuje się ,że miał rację.W niecny sposób został zaatakowany przez bandę rzezimieszków,gdzie ich boss posiadł bardzo niebezpieczny styl walki mieczem.Mondo dowiaduje się o tym wszystkim i oczywiście postanawia zemścić się...
Nie piszę, że film jest dnem,ale super produkcją to on też nie był.Jest sporo akcji, odcinane kończyny,gra aktorska jest na poziomie,ale ten scenariusz zabija wszystko,nawet umarłych.Nie wiem co o tym filmie jeszcze napisać,mam totalną pustkę.Może tak - z nudów można go obejrzeć,ale nie nastawiać się na fajerwerki.A, kopia filmu jest lekko do dupy - szum i średnia jakość wizualna to niestety kolejne minusy tej produkcji.Niestety mój program do ripowania zawiódl tym razem i nie wkleję żadnego klipu z tego filmu.Poniżej zdjecia:
Mlody Mondo, po wdaniu się w pojedynek z koleżkami z innej szkoły fechtunku, zostaje wywalony przez swojego nauczyciela.Mondo jest dobrze zapowiadającym się uczniem,co nie przeszkadza jego sensejowi w pozbyciu sie jego.Zasady to zasady,trzeba się ich trzymać.Młodzian nasz szkoli się zaocznie u innego.Pewnej nocy ma sen ,że jego sensej umiera.wyrusza więc szybko do Edo i okazuje się ,że miał rację.W niecny sposób został zaatakowany przez bandę rzezimieszków,gdzie ich boss posiadł bardzo niebezpieczny styl walki mieczem.Mondo dowiaduje się o tym wszystkim i oczywiście postanawia zemścić się...
Nie piszę, że film jest dnem,ale super produkcją to on też nie był.Jest sporo akcji, odcinane kończyny,gra aktorska jest na poziomie,ale ten scenariusz zabija wszystko,nawet umarłych.Nie wiem co o tym filmie jeszcze napisać,mam totalną pustkę.Może tak - z nudów można go obejrzeć,ale nie nastawiać się na fajerwerki.A, kopia filmu jest lekko do dupy - szum i średnia jakość wizualna to niestety kolejne minusy tej produkcji.Niestety mój program do ripowania zawiódl tym razem i nie wkleję żadnego klipu z tego filmu.Poniżej zdjecia:
czwartek, 3 stycznia 2013
Sword of desperation - Hisshiken torisashi 2010
Witam w nowym roku i zapraszam do obejrzenia ww. filmu.Tak mógłbym w skrócie zachęcić do tego filmu,ale to raczej by przyniosło marne efekty.A zatem zacznę od tego,że spodziewałem się miernej produkcji ze słabym scenariuszem.Przez większość filmu nie zobaczymy walk w stylu Zatoichiego, czy Jubeia,lecz ma ten film coś w sobie co potrafi przetrzymać widza do ostatnich minut filmu.Na pewno jest to chęć poznania ciosu hisshiken,ale także gra aktorska i przedstawiona kultura sfer wyższych.Reżyser chyba wiernie zobrazował etykietę i zwyczaje samurajów, każda scena wnosi coś nowego,nie opisanego przez innych reżyserów.Także scenariusz został tak napisany, żeby widz nie domyślił się zakończenia filmu.
Kanemi Sanzaemon( w tej roli Etsushi Toyokawa ) jest utalentowanym samurajem, który stracił chorującą od dłuższego czasu żonę.Jest zamknięty w sobie, nie widzi sensu życia.Tajemnie podkochuje się w nim jego kuzynka, lecz on jest ślepy na jej amory.Nasz bohater jest wyższym urzędnikiem na dworze młodego daimjo Tabu Ukyou.Niespodziewanie Kanemi morduje jego nałożnicę na oczach wielu ludzi.Ku jego zaskoczeniu dostaje on bardzo lekki wyrok.Po spędzeniu jednego roku w areszcie domowym przywracają mu jego poprzedni status finansowy , a także dostaje on posadę... ochroniarza swego daimjo!!!
Jak pisałem w pierwszym akapicie- film nie grzeszy szybkim tempem,ale jesteśmy wynagrodzeni ciekawą fabułą i grą aktorską.Ciekawe ujęcia kamery, dialogi na poziomie - to wszystko sprawia, że jest to ciekawa pozycja na ziomowe wieczory.Film jest dostępny na DVD w wersji angielskiej ,oczywiście także w necie w bardzo dobrej jakości.
Kanemi Sanzaemon( w tej roli Etsushi Toyokawa ) jest utalentowanym samurajem, który stracił chorującą od dłuższego czasu żonę.Jest zamknięty w sobie, nie widzi sensu życia.Tajemnie podkochuje się w nim jego kuzynka, lecz on jest ślepy na jej amory.Nasz bohater jest wyższym urzędnikiem na dworze młodego daimjo Tabu Ukyou.Niespodziewanie Kanemi morduje jego nałożnicę na oczach wielu ludzi.Ku jego zaskoczeniu dostaje on bardzo lekki wyrok.Po spędzeniu jednego roku w areszcie domowym przywracają mu jego poprzedni status finansowy , a także dostaje on posadę... ochroniarza swego daimjo!!!
Jak pisałem w pierwszym akapicie- film nie grzeszy szybkim tempem,ale jesteśmy wynagrodzeni ciekawą fabułą i grą aktorską.Ciekawe ujęcia kamery, dialogi na poziomie - to wszystko sprawia, że jest to ciekawa pozycja na ziomowe wieczory.Film jest dostępny na DVD w wersji angielskiej ,oczywiście także w necie w bardzo dobrej jakości.
poniedziałek, 12 listopada 2012
Tajomaru 2009
Kiedy zaczynam oglądać film,który po jakimś czasie staje się nudny, ogarnia mnie znużenie filmami japońskimi i nie chce mi się ich dalej oglądać.Tak właśnie się stało podczas oglądania filmu "Tajomaru".Film ten jest oparty tak samo jak produkcja Akiry Kurosawy "Rashomon" na noweli z 1922 roku pod tytuem "In a grove " - "W gaju".Poczatkowo przypomina on"Rashomona",szczególnie scena w lesie, lecz pózniej rozmija sie on z klasykiem,skupiajac sie na postaci Tajomaru.W mojej ocenie nie udało się dorównać Kurosawie nawet w połowie.Inne podejście do tej historii zupełnie zmieniło sens tej oryginalnej historii,skupiając się raczej na akcji i nudzeniu.
Film zaczyna się ,kiedy dwoje braci pochodzących z zamożnej rodziny przygarnia biednego chłopca i dają mu opiekę, oraz wykształcenie.Niestety zaowocuje to zdradą ze strony tego ostatniego.Młodszy brat ze swoją lubą uciekają z powodu zawirowań polityki rodzinnej,zastają w lesie sławnego Tajomaru, opryszka ktory posiada sławny miecz.W pewnym momencie młody panicz traci świadomość a gdy budzi się zastaje tylko zbira.Po wymianie zdań i ciosów młodzieniec staje się włascicielem miecza i imienia Tajomaru.Tu zmienia się jego życie o 180 stopni.Staje się przywódcą grupki bandytów i razem z nimi grabi handlarzy.Lecz pewnego dnia odzywa się duch przeszłości...
Do pewnego momentu film jest ciekawy,lecz póżniej ( druga połowa filmu) jest niestety coraz gorzej.Nawet stylowe walki nie zmieniają negatywnerj opini o tej produkcji.Ostatnie 20 minut przewinąłem w kilkanaście sekund ,bo już dosłownie nie wytrzymywałem.Film jest cienki,niby profesjonalnie nakręcony,ale brak w nim klimatu i tego czegoś co by sprawilo,żebym do niego kiedyś z chęcią wrócił.Niestety wywalam go z mojego dysku.A tak fajnie się zapowiadał.Napisy angielskie,kopia z netu poprawna.
Film zaczyna się ,kiedy dwoje braci pochodzących z zamożnej rodziny przygarnia biednego chłopca i dają mu opiekę, oraz wykształcenie.Niestety zaowocuje to zdradą ze strony tego ostatniego.Młodszy brat ze swoją lubą uciekają z powodu zawirowań polityki rodzinnej,zastają w lesie sławnego Tajomaru, opryszka ktory posiada sławny miecz.W pewnym momencie młody panicz traci świadomość a gdy budzi się zastaje tylko zbira.Po wymianie zdań i ciosów młodzieniec staje się włascicielem miecza i imienia Tajomaru.Tu zmienia się jego życie o 180 stopni.Staje się przywódcą grupki bandytów i razem z nimi grabi handlarzy.Lecz pewnego dnia odzywa się duch przeszłości...
Do pewnego momentu film jest ciekawy,lecz póżniej ( druga połowa filmu) jest niestety coraz gorzej.Nawet stylowe walki nie zmieniają negatywnerj opini o tej produkcji.Ostatnie 20 minut przewinąłem w kilkanaście sekund ,bo już dosłownie nie wytrzymywałem.Film jest cienki,niby profesjonalnie nakręcony,ale brak w nim klimatu i tego czegoś co by sprawilo,żebym do niego kiedyś z chęcią wrócił.Niestety wywalam go z mojego dysku.A tak fajnie się zapowiadał.Napisy angielskie,kopia z netu poprawna.
piątek, 28 września 2012
47 Ronin - luty 2013
piątek, 24 sierpnia 2012
Ichi 2008
Wakacje chylą się ku końcowi, więc można rozpocząć nowy sezon filmowy.Na ruszt wrzucam film z 2008 roku pt.: Ichi. Film względnie nowy, aktorzy mało znani europejskiej publice, za to w KKW wręcz przeciwnie.Główna aktorka wcielająca się w rolę tytułowej Ichi to Haruka Ayase.Pzrepiękna Japonka jest utalentowaną piosenkarką ,aktorką i oczywiście modelka.Wydała dwa albumy fotograficzne , gdzie można podziwiać jej urodę.Wracając do filmu - jest to jakby przedłużenie sagi o legendarnym masażyście Zato.Ta sama tułaczka,szukanie swojego miejsca na świecie,bycie skromnym,a zarazem niebezpiecznym dla wrogów.Tak samo jak Zato i ona wplątuje się mimowolnie w dziwne historie.Oglądałem kiedyś strasznie marną podróbkę Zatoichi, gdzie główna bohaterką była także niewidoma kobieta,ale to był koszmar i nie warto zaprzątać sobie głowy tym gniotem filmowym.
Film opowiada historię niewidomej goze - kobiety grającej na shamisenie, która jest yakuzą.Ma taki sam miecz co Zatoichi, włada nim bardzo dobrze i potrafi wykorzystać go w wielu niebezpiecznych momentach.Umie także grać w kości co wykorzystuje bardzo rzadko.Przemierza ona Japonię w poszukiwaniu swojego guru ,który nauczył ją szermierki i surwiwalu w świecie mężczyzn i złoczyńców.Wplątuje się niespodziewanie w intrygę,której autorem jest niejaki Banki, koleżka co to ma blokadę psychiczną w momencie walki na miecze ( brzmi to śmiesznie ,a nawet wygląda tragicznie).Banki jest bodygardem,który przypisuje sobie sukcesy Ichi ,ale jest z natury dobrym człowiekiem.Co dalej się dzieje - zapraszam na oglądnięcie tego filmu.
Może nie jest to szczyt jakości filmów przygodowych,ale plasuje się na wyższej półce,trochę wieje nudą,ale na szczęście rzadko.Bardzo dobrze pokazane są pojedynki Ichi,wspaniale włada mieczem,no i fabuła nie jest sztampowa.To wszystko zaprasza do oglądnięcia tego filmu , który jest na DVD i w necie w bardzo dobrej wersji z napisami angielskimi.
Film opowiada historię niewidomej goze - kobiety grającej na shamisenie, która jest yakuzą.Ma taki sam miecz co Zatoichi, włada nim bardzo dobrze i potrafi wykorzystać go w wielu niebezpiecznych momentach.Umie także grać w kości co wykorzystuje bardzo rzadko.Przemierza ona Japonię w poszukiwaniu swojego guru ,który nauczył ją szermierki i surwiwalu w świecie mężczyzn i złoczyńców.Wplątuje się niespodziewanie w intrygę,której autorem jest niejaki Banki, koleżka co to ma blokadę psychiczną w momencie walki na miecze ( brzmi to śmiesznie ,a nawet wygląda tragicznie).Banki jest bodygardem,który przypisuje sobie sukcesy Ichi ,ale jest z natury dobrym człowiekiem.Co dalej się dzieje - zapraszam na oglądnięcie tego filmu.
Może nie jest to szczyt jakości filmów przygodowych,ale plasuje się na wyższej półce,trochę wieje nudą,ale na szczęście rzadko.Bardzo dobrze pokazane są pojedynki Ichi,wspaniale włada mieczem,no i fabuła nie jest sztampowa.To wszystko zaprasza do oglądnięcia tego filmu , który jest na DVD i w necie w bardzo dobrej wersji z napisami angielskimi.
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Deva Zan - pierwsze anime grafika Final Fantasy
Nowe anime, w którym głównym bohaterem jest samuraj podróżujący w czasie i przestrzeni w raz z grupką kompanów i kreaturą przypominającą kota ,która zowie się Panther (przypomina mi to Panthora z He-Mana).Anime miało mieć swoją premierę na wiosnę,ale coś mi sie zdaje ,że jeszcze troszkę poczekamy ( z wywieszonym ozorem)...
niedziela, 20 maja 2012
Floating castle - Nobo no shiro trailer 2012
Film oparty na opowieści o tym samym tytule,gdzie głównym bohaterem jest niejaki Narita Nagachika - obrońca zamku Oshi ,który miał pod swoją pieczą 500 strażników przeciw 20 000 żołnierzy wysłanym przez potężnego daimyo Toyotomi Hideyoshi.Data premiery filmu została wyznaczona na 2 listopada 2012.Zapowiada się epicka walka ...
sobota, 19 maja 2012
Quick draw Okatsu - Yoen dokufuden: Hitokiri okatsu 1969
Nie oglądałem zbytnio filmów z gatunku/podgatunku "pinku" , ale seria ta składająca się z trzech części dała ponoć podwaliny pod ten trend w kinematografii japońskiej.Jest tam przemoc wobec kobiety,jest i gwałt na niej,golizna i wszędzie szukający mokrej piczki mężczyżni.Przedstawiam drugą i trzecią część tej serii,ponieważ jak sama nazwa wskazuje -jest to blog o raczej innej tematyce.Pierwsza część jest czarno- biała, nie ma tam nic ciekawego dla widzów oczekujących walk.Natomisat druga i trzecia część jest kolorowa i posiada elementy chanbary,taka quasi chanbara.Głównym motywem tego filmu jest chęć zemsty na okrutnych oprawcach rodziny naszej głównej bohaterki Okatsu.Obydwie części mają wiele wspólnego ze sobą - główną rolę odtwarza ta sama aktorka,to samo można powiedzieć o aktorach drugoplanowych.W obydwu częściach jest Okatsu,mord na rodzinie,zemsta,gwałt na naszej bohaterce i przeciętna choreografia.Mógłbym spokojnie ominąć te filmy dalekim łukiem ,ale co zainteresowało mnie to to,że pojawia się tam Tomisaburo Wakayama,mój ulubiony aktor Japoński.Przejdżmy zatem do krótkiego opisu fabuły.
W obu filmach ( "Quick draw Okatsu" i "Fugitive Okatsu") bohaterka traci całą rodzinę,a jako że uczona była szermierki, szybko postanawia wziąć się za oprawców jej rodziny i jej części intymnych.Oglądając trzecią część myślałem,że będzie to dalszy ciąg jej przygód,ale niestety nie.Obydwie fabuły pzreszły zmianę kosmetyczną,można stwierdzić ,że reżyser zapomniał o drugiej części kręcąc nastepną,ponieważ są one bardzo,bardzo podobne.okatsu z początku jest bezbronną kobietą,potem przylega do niej miano demona.Fakt - siepie tą kataną na lewo i prawo,jucha bryzga,trupy padają,ale wywija ona tym mieczem nieporadnie.W drugiej części pojawia się wspomniany przeze mnie Wakayama,który pokazuje swój kunszt walki - szybkość z jaką wyjmuje on i wkłada miecz do pochwy ( żadnych aluzji proszę) przyprawia mnie zawsze o dreszcze emocji.w trzeciej części jest podobna sytuacja - inny aktor,ale także nieżle wywija.
Suma sumarum nie są to złe filmy,ale nie sa także super produkcjami.Reżyser nie miał w swoim dorobku filmowym żadnych filmów samurajskich,zresztą były to jego ostatnie dzieła w karierze.Polecam te filmy, ponieważ posiadają klimat chanbary, lekko upośledzonej,ale nie zrażają tym do siebie po kilku minutach oglądania.Są dostępne na DVD, także w sieci w dobrej jakości , z napisami po angielsku.
W obu filmach ( "Quick draw Okatsu" i "Fugitive Okatsu") bohaterka traci całą rodzinę,a jako że uczona była szermierki, szybko postanawia wziąć się za oprawców jej rodziny i jej części intymnych.Oglądając trzecią część myślałem,że będzie to dalszy ciąg jej przygód,ale niestety nie.Obydwie fabuły pzreszły zmianę kosmetyczną,można stwierdzić ,że reżyser zapomniał o drugiej części kręcąc nastepną,ponieważ są one bardzo,bardzo podobne.okatsu z początku jest bezbronną kobietą,potem przylega do niej miano demona.Fakt - siepie tą kataną na lewo i prawo,jucha bryzga,trupy padają,ale wywija ona tym mieczem nieporadnie.W drugiej części pojawia się wspomniany przeze mnie Wakayama,który pokazuje swój kunszt walki - szybkość z jaką wyjmuje on i wkłada miecz do pochwy ( żadnych aluzji proszę) przyprawia mnie zawsze o dreszcze emocji.w trzeciej części jest podobna sytuacja - inny aktor,ale także nieżle wywija.
Suma sumarum nie są to złe filmy,ale nie sa także super produkcjami.Reżyser nie miał w swoim dorobku filmowym żadnych filmów samurajskich,zresztą były to jego ostatnie dzieła w karierze.Polecam te filmy, ponieważ posiadają klimat chanbary, lekko upośledzonej,ale nie zrażają tym do siebie po kilku minutach oglądania.Są dostępne na DVD, także w sieci w dobrej jakości , z napisami po angielsku.
czwartek, 5 kwietnia 2012
Owls' castle - Fukuro no shiro 1999
Żywot nindży - tak oto ten film można opisać w wielkim skrócie.Nie jest on produkcją nastawioną na komercyjną papkę serwowaną z Hollywood, nie jest on też mega nudnym dramatem z nindżą w roli głównej.Oczywiście mamy to wątki miłosne,jest także zdrada klanu i szukanie własnego JA.Film Masahiro Shinody, twórcy takich filmów jak 'Ansatsu' ,czy 'Gonza the spearman' odstaje od reszty filmów z nindżami.pzrypomina mi potrosze serię 'Shinobi no mono'.Akcja czasami bywa wartka i krwawa,czasami jest statyczna,opisująca polityczne tło tamtych czasów.Pokazuje też inną stronę życia wojowników cienia - szukanie celu w życiu,posłuszeństwo, czy ucieczka od całego zgiełku i zaszycie się daleko od ludzkich ostoi.brzmi to może trochę enigmatycznie,ale zapewniam,że podczas filmu wszystko się wyjaśni.Dodać muszę,że film ten jest remakiem innej produkcji o nindżach - 'Castle of owls' z 1959 roku, który jest niczego sobie.Poniżej zamieszczam trailer pierwowzoru:
Krwawe rządy Nobunagi doprowadzają do usunięcia każdego , który zagraża jego panowaniu.Takim żródłem niepokoju jest według niego klan nindż Iga, a dokładnie republika przez nich utworzona.Jako że nie chcieli się oni dać ubezwłasnowolnić, Nobunaga Oda postanawia wybic cały klan.Tylko kilku z nich udaje się uciec i rozproszyć po całym kraju pod przebraniem różnych profesji i nietylko.Takim renegatem jest Tsuzura Juzo - jeden z najlepszych wojowników klanu Iga.Zaszywa się on w górach i nie ma zamiaru brac odwetu ( bo jak?).Jednak pewnego dnia zgłasza się do niego dawny znajomy z klanu i proponuje mu odplatną ofertę zamachu na obecnie panującego władcę.Juzo zgadza się i wyrusza na spotkanie przygody.W czasie jego operacji spotyka dawno nie widzianego kompana z klanu,który obecnie jest ochroną władcy i nie ma zamiaru powrócić do swych pobratymców.Jest on także wyszkolonym nindżą,ale pragnie już innego - uznania,docenienia i władzy.Wynika z tego konflikt,nadomiar złego oboje są świadkami śmierci wielu członków swego klanu, który i tak już jest zdziesiątkowany.Wykonawcą wyroków jest konkurencyjny klan Koga.
Remake ten trwa według mnie zbyt długo,bo ponad dwie godziny i w pewnych momentach lekko przynudza,ale suma sumarum jest to dobry film z dużą ilością walk (bardzo dobrych), wielu ciekawych lokacji i kostiumów.Krew się leje w najlepsze,co nie przysłania głównemu wątkowi - pokazaniu życia nindży wyrzutka i jego problemom egzystencjalnym.Szczerze polecam!!!
Poniżej można ten film zobaczyć na Youtube:
Krwawe rządy Nobunagi doprowadzają do usunięcia każdego , który zagraża jego panowaniu.Takim żródłem niepokoju jest według niego klan nindż Iga, a dokładnie republika przez nich utworzona.Jako że nie chcieli się oni dać ubezwłasnowolnić, Nobunaga Oda postanawia wybic cały klan.Tylko kilku z nich udaje się uciec i rozproszyć po całym kraju pod przebraniem różnych profesji i nietylko.Takim renegatem jest Tsuzura Juzo - jeden z najlepszych wojowników klanu Iga.Zaszywa się on w górach i nie ma zamiaru brac odwetu ( bo jak?).Jednak pewnego dnia zgłasza się do niego dawny znajomy z klanu i proponuje mu odplatną ofertę zamachu na obecnie panującego władcę.Juzo zgadza się i wyrusza na spotkanie przygody.W czasie jego operacji spotyka dawno nie widzianego kompana z klanu,który obecnie jest ochroną władcy i nie ma zamiaru powrócić do swych pobratymców.Jest on także wyszkolonym nindżą,ale pragnie już innego - uznania,docenienia i władzy.Wynika z tego konflikt,nadomiar złego oboje są świadkami śmierci wielu członków swego klanu, który i tak już jest zdziesiątkowany.Wykonawcą wyroków jest konkurencyjny klan Koga.
Remake ten trwa według mnie zbyt długo,bo ponad dwie godziny i w pewnych momentach lekko przynudza,ale suma sumarum jest to dobry film z dużą ilością walk (bardzo dobrych), wielu ciekawych lokacji i kostiumów.Krew się leje w najlepsze,co nie przysłania głównemu wątkowi - pokazaniu życia nindży wyrzutka i jego problemom egzystencjalnym.Szczerze polecam!!!
Poniżej można ten film zobaczyć na Youtube:
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























